Stereotypowy nerd w publicznej świadomości jawi się jako uzależniony od komputera bądź konsoli mężczyzna w młodym wieku, zamknięty w mrocznych odmętach rodzicielskiej piwnicy. Przeciętnej urody osobnik nieposiadający przyjaciół, o życiu seksualnym już nie wspominając. Za to obdarzony kilkunastoma nadprogramowymi kilogramami oraz młodzieńczym trądzikiem. Spaczony przez problemem z wyrażaniem własnych emocji, czy niekontrolowane ataki gniewu. Jego introwertyczne zachowanie zniechęca wszystkich, lecz jemu to nie przeszkadza! Odseparowanie od rzeczywistości pozwala mu chłonąć ukochaną rozrywkę w spokoju. Oczywiście dostarczaną wyłącznie przez nowe media. Co za tym idzie, w pędzie za nowoczesnością rezygnuje z archaicznych książek. Przestarzałych, nudnych, niemające technologicznym freakom nic do zaoferowania. Przecież to nie jest interaktywne! Nic nie świeci, nie wydaje dźwięków i jeszcze te literki. Gdzie jest wyświetlacz i jak to się ładuje?


Na szczęście bycie geekiem nie jest takie straszne, jak je współczesne społeczeństwo maluje. Przedstawiony powyżej przykład, jest skrajnym stadium "nerdozy" i osobiście uważam, że stosuje się go jedynie jako straszak, który za zadanie ma wyłącznie zniechęcenie młodych ludzi do ciągłego przesiadywania przed komputerem. Prawdziwi pasjonaci kultury masowej bowiem, nie zawsze mają nadwagę, a coraz częściej, nie są również mężczyznami. Ponadto, wiedzę dotyczącą ulubionych dziedzin, czerpią ze wszystkich możliwych źródeł w tym, sięgają nawet po te składające się wyłącznie z papieru.

PS: Tak, wiemy, że aby uruchomić umiejętność „czytanie”, nie trzeba mieć przy sobie powerbanka. Przynajmniej nie zawsze.

Właśnie dlatego, aby zerwać z bzdurnym wizerunkiem analfabety z wrodzonym wstrętem do celulozy, postanowiłam stworzyć listę pięciu publikacji, których lektura może spodobać się każdemu, kto chociaż trochę wie, co w popkulturze piszczy. Równocześnie, niezmiernie cieszy mnie fakt, że coraz więcej wydawnictw próbuje swoich sił, wypuszczając na polski rynek książki skierowane do bardziej wyspecjalizowanego grona zapaleńców. Ich treść dotyczy wielu aspektów współczesnej kultury: komiksu, gier, filmu, animacji, a nawet dzieł poświęconych konkretnym produkcjom. Star Wars, Harry Potter, Doctor Who, X-Men. Lista jest naprawdę długa, szczególnie gdy zaliczymy do nie wszystko to, czemu udało się podbić serca fanów na całym świecie w ostatnim dwudziestoleciu. Nie przedłużając, zaczynajmy!


1. Krew, pot i piksele. Chwalebne i niepokojące opowieści o tym, jak robi się gry” – Jason Schreier

 Jeżeli jesteście fanami gier komputerowych, a tytuły takie jak: Wiedźmin,
Diablo (zdecydowanie nie odsłona Immortal), czy Pillar of Eternity, nie są Wam obce, to zbiór reportaży o tematyce gamingowej, stworzony przez jednego z poczytniejszych, amerykańskich dziennikarzy (obecnie redaktora newsowego portalu Kotaku), jest dla Was lekturą obowiązkową. Na kartach wydanej przez wydawnictwo SQN książki, dowiecie się, czym okupiony jest proces tworzenia każdej, z waszych ukochanych gier. Dlaczego tak często przekładane są daty premier poszczególnych produkcji, z czym wiąże się bycie grafikie, level designerem, kto korzysta z programu May lub ZBrush? Nie zapominajmy o poruszeniu najtrudniejszego z zadań. Połączeniu żądań graczy z wymaganiami technicznymi oraz zabójczym deadlinem (odwlekanym, ku oburzeniu fanów, po raz trzeci). Zapukajcie do bram developerskiego piekła i poznajcie jego sekrety.

2. „Wojny konsolowe” – Blake J. Harris

Wojna korporacyjna pełna intryg, walki o ogromne pieniądze i szczególne miejsce w sercach, a raczej salonach, konsolowych fanów. Pewnie brzmi to, jak powieść rodem ze sztampowego dreszczowca, tymczasem okazuje się stworzoną na bazie dwustu wywiadów, prawdziwą historią rodzącego się w bólach rynku gier. Przełomowego momentu, gdy nic nieznaczący producent Segi, rzucił wyzwanie prekursorowi współczesnych Xboxów – Nintendo. Jednak nie o samą walkę chodzi, a o jej skutki, które wpłynęły na współczesny rynek wirtualnej rozrywki. 

3. „Nie tylko Wiedźmin. Historia polskich gier komputerowych” Marcin Kosman

Gdybyście mieli już dosyć ciągłych pochlebstw kierowanych w stronę  zagranicznych rynków gier komputerowych, a przy okazji wyznajecie zasadę „Cudze chwalicie, swego nie znacie”, polecam Wam sięgnąć po książkę Marcina Kosmana. Ten monolog polskiego dziennikarza, tworzącego na łamach portalu Polygamia.pl, w przedstawionej treści, zaprasza czytelników w niezwykłą podróż wehikułem czasu, aż do momentu, gdy w naszym rodzimym kraju, rzadko spotykało się PC-ty, co dopiero myślało o projektowaniu wirtualnej rzeczywistości. Historii o przedsiębiorczych pasjonatach, którzy dosłownie z niczego, w ciągu dwudziestu lat, stworzyli rynek dający graczom This War of Mine, Call of Juarez, czy oczekiwanego przez wszystkich Cyberpunka 2077.

4. „Niezwykła historia Marvel Comics” – Sean Howe

Zmieniając temat na taki, który z komputerami ma niewiele wspólnego, chciałam polecić Wam książkę Seana Howena, traktującą o jednym z najsłynniejszych wydawnictw komiksowych. Mowa oczywiście o Marvel Comics, firmie stawiającej swoje pierwsze kroki na początku lat sześćdziesiątych w niewielkim biurze na Madison Avenue. Ciężka praca wydawnictwa zaowocowała kultowymi postaciami takimi jak Hulk, X-Men, Fantastyczna Czwórka, kapitan Ameryka. Z początku proste historie, okraszone średniej jakości rysunkami mężczyzn i kobiet w obcisłych, jaskrawych strojach, przerodziły się w rozbudowane fabuły, bezkompromisowo podbijające nie tylko księgarskie półki, ale również srebrne ekrany. Współczesny triumf okupiony był szeregiem niepowodzeń, kłótni, próbą dostosowania się do panujących trendów. Jak wyglądała współpraca Stana Lee, Franka Millera i Jacka Kirby’ego? Jeżeli jesteście ciekawi drogi, jaką przeszło Marvel Comics, koniecznie sięgnijcie po „Niezwykłą historię […]”.

5. „Małe wielkie kino. Film animowany od narodzin do końca okresu klasycznego” – Paweł Sitkiewicz

Ta pozycja, już na pierwszy rzut oka, wygląda bardzo poważnie, wręcz naukowo. I faktycznie, trochę tak jest, jednak nie do końca. Co prawda nie mamy tutaj lekkiego, nawiązującego do prozy języka, a sama tematyka potraktowana jest w sposób bardziej dydaktyczny, niż rozrywkowy. Rzutować to może na decyzję potencjalnego odbiorcy, który niepotrzebnie zrazi się do całości. To błąd! Książka wydana przez Pawła Sitkiewicza jedynie w formie e-booka, jak dla mnie, jest prawdziwą kopalnią ciekawostek, przydatnych informacji, które dla prawdziwego fana skomplikowanego procesu ożywiania ilustracji, mogą okazać się równoznaczne z natrafieniem na żyłę złota. Szczerze żałuję, że treść ogranicza się do okresu "klasycznego", a nie idzie dalej, ponieważ to współcześnie, animacja rozwija swoje skrzydła, trafiając do widzów dorosłych, nie tylko dzieci. Mimo to "Małe wielkie kino. [...]" gorąco polecam i kto wie, może autor pokusi się o rozwinięcie treści.  


[BONUS]

6. „Stan Lee. Człowiek – Marvel” – Bob Batchelor 


Wiem, wiem, że ten cykl nazywa się "Wyborowa piątka", a tutaj proszę, pozycja numer sześć. To nie przypadek, tym bardziej nie pomyłka, jedynie miły dodatek, mrugnięcie oka w waszą stronę, wynikające z potrzeby podzielenia się pewną nowością na polskim rynku wydawniczym. 14 listopada, do księgarń trafiła ciekawa książka, powiązana ze wspominaną w rankingu powyżej "Niezwykłą historią Marvel Comics" - Seana Howe. Jeżeli zaliczacie się do grona fanów amerykańskich historii superbohaterskich, na pewno nie jest Wam obca postać Stana Lee. Ojca wielu, niezwykłych herosów. Jednak pozornie biograficzna historia stworzona przez Bob Batchelor, nie ogranicza się do przybliżenia życiorysu kultowego wizjonera, ukrytego niczym Superman, za zmieniającymi wizerunek okularami. "Stan Lee. Człowiek  Marvel", to analiza najistotniejszych dla Marvel Comics dzieł, które na dobre, zmieniły oblicze wydawnictwa, odciskając piętno na popkulturze XXI wieku. 


Mam nadzieję, że przedstawione przeze mnie książki, przypadną Wam do gustu, a wśród wymienionych tytułów, znajdziecie coś dla siebie. Z tego miejsca, pragnę również pogratulować wydawnictwu SQN, które zdaje się prawdziwą kopalnią wiedzy, dla każdego fana popkultury. Mam nadzieję, że tytułów takich, jak „Stan Lee. Człowiek – Marvel”, „Niezwykła historia Marvel Comics”, Krew, pot i piksele. [...]”, czy „Wojny konsolowe”, będzie pojawiać się na polskim rynku coraz więcej.

Posłowie:
W dniu publikacji powyższego postu zmarł w wieku 95 lat, Stan Lee. Wizjoner, człowiek legenda, ojciec superbohaterów. Kończy się pewna era. Niezwykły etap we współczesnej historii powieści graficznych. Ogarnia mnie ogromny smutek, jednak wszystkie prace Stana, na zawsze pozostaną w moim sercu. 

Read More