Popkulturalne podsumowanie roku, czyli co uratowało pandemiczny rok 2020 (część 1)


Myślę, że dla niewielu osób 2020 był rokiem udanym. Zdecydowana większość z nas żyła w stresie, osamotnieniu, niepewności. Gdybym mogła, wystawiłabym tym dwunastu miesiącom dwie gwiazdki na pięć, czyli gorzej niż przeciętnie. Oczywiście było kilka pozytywnych wydarzeń: zmiana pracy, pojawienie się na świecie nowej siostrzenicy, zaręczyny, ale emocjonalnie czułam się otępiała i tu z pomocą przyszła popkultura. Na szczęście!

Gry:

Don’t Starve Together (Klei Entertainment)

To pierwsza pozycja, która pokrzepiała moje serce podczas lockdownu. Grałam w nią z przyjaciółmi, by chociaż trochę zrekompensować sobie ubytki w relacjach społecznych. Muszę przyznać, że wspólna walka z potworami oraz bardziej prozaicznymi problemami: głodem, chłodem, deszczem żab (!), była czymś, co sprawiło mi wiele radości.  Szczerze mówiąc, nie miałam potrzeby odkrywania tajemnic świata Don’t Starve (podobno jest ich wiele), bo ważniejsze były dla mnie znajome głosy w słuchawce. Mimo wszystko grę bardzo polecam – w wersji single player oraz multi – szczególnie miłośnikom survivalu i pięknej grafiki. Produkcja Klei Entertainment to prawdziwa perełka, warta waszej uwagi!

Among Us (InnerSloth)

Gra InnerSloth – niezależnego, amerykańskiego studia – to prawdziwe zaskoczenie. Owszem, o strategii z elementami science-fiction słyszałam już wcześniej, ale grafika zupełnie mnie nie przekonała. Dopiero gdy dokonałam spontanicznego zakupu, bardziej dla mojego narzeczonego niż dla siebie, przepadłam. Wykrywanie sabotażystów, wykonywanie prostych zadań, śledzenie, dedukcja – poczułam się jak ryba w wodzie. Jedynym mankamentem gry jest to, że rozgrywka w dużej mierze zależy od drużyny, z którą gramy. Właśnie dlatego najlepiej bawić się ze znajomymi (podobnie jak w przypadku Don’t Starve Together). Dopiero grając z przyjaciółmi, zobaczycie, jak doskonale potrafią kłamać.

Sid Meier's Civilization VI (Firaxis Games)

Ostatnią produkcją, która zabrała mi sporo wolnego czasu, była szósta odsłona wyjątkowej strategii. Cywilizacje pozwalają graczowi wcielić się w różnych przywódców: Kleopatrę, Gandhiego, Roosevelta, Gilgamesza, a w specjalnym dodatku nawet Jadwigę. Cel władców jest jeden – zdobyć świat – nie jest to proste. Taktyki są różne, możliwości jest wiele. Sposób wygranej zależy od gracza i jego preferencji, co zachwyca w szczególności podczas gry z przyjaciółmi. Polecam zabawę w trybie „gorące krzesła”, chociaż z góry uprzedzam, rozgrywka może trochę potrwać.  

Planszówki:

Wsiąść do pociągu: Europa (Rebel)

W połowie roku postanowiłam z moim narzeczonym rozpocząć gromadzenie kolekcji planszówek. Od dłuższego czasu bawiliśmy się przy Carcassonne, ale brakowało nam nowości. Tak trafiliśmy na Wsiąść do pociągu: Europa – grę, w której gracze budują trasy kolejowe na mapie (jak nie trudno się domyślić) Europy. Wystarczy zdobyć bilety i ruszamy! Muszę przyznać, że rozgrywka wciąga. Tworząc wiele tras, tak, aby się to opłacało, trzeba ruszyć głową – szczególnie gdy przeszkadzają nam inni uczestnicy. Ta planszówka zachęciła mnie do odkrywania kolejnych tytułów, o których pewnie przeczytacie w najbliższych miesiącach.

Książki:

Trylogia Nibynoc Jay Kristoff (MAG)

Od dłuższego czasu nie sięgam po literaturę młodzieżową, która zwyczajnie zaczęła mnie nudzić. Trójkąty miłosne, heroiny walczące ze złem całego świata, infantylne intrygi – ile można czytać o tym samym? I nagle odkryłam prozę Jaya Kristoffa. Cóż to było za rewelacja! Owszem, w cyklu Nibynoc mamy silną, kobiecą bohaterkę, Mię Corvere, ale ta wyjątkowo sieje chaos oraz zniszczenie. W świecie, gdzie trzy słońca prawie nigdy nie zachodzą, mrok ma szczególną siłę. Jeśli lubicie zaskakujące fabuły, rebelie, tajemnice i… Specyficzną narrację, koniecznie sięgnijcie po powieść przetłumaczoną przez Małgorzatę Strzelec. Moim zdaniem warto.

Ciemny Eden Chris Beckett (MAG)

A jeśli szukacie czegoś odrobinę poważniejszego, mającego więcej sci niż fantastyCiemny Eden będzie powieścią dla Was. Historia o nieco innym początku świata zachwyca socjologicznym podejściem do kolonizacji planety, doskonale oddaje rozterki bohaterów rozdartych między tradycją a innowacją. Zachwyca kontrastem bezpiecznej, dobrze znanej rzeczywistości, z tym co nowe, niebezpieczne oraz intrygujące, bo nieznane. Nie będę ukrywać, że świat Chrisa Becketta wciągnął mnie i skłoniła do wielu refleksji, dlatego nie mogę się doczekać lektury kolejnych części. 

Komiksy:

Giant Days John Allison, Lissa Treiman (Non Stop Comics)

W tym roku przeczytałam wiele komiksów oraz powieści graficznych, ale to właśnie perypetie trzech studentek, które muszą odnaleźć się w nowej rzeczywistości, złapały mnie za serce. Każda z dziewczyn jest inna: Daisy Wooton jest nieśmiała i delikatna, Esther de Groot to prawdziwy lep na kłopoty, a Susan Ptolemy scala tę grupę dzięki stoickiemu podejściu do życia i racjonalnemu myśleniu. I wiecie co, to mieszanka wybuchowa! Naprawdę nie wyobrażam sobie, jak wyglądałby ten rok bez Giant Days historii, która podtrzyma Was na duchu w najgorszych momentach.

Komiksy Wydawnictwa Marginesy

Nie mogłam wybrać jednego tytułu. Zwyczajnie, nie dałam rady. Wilk, Tamara Łempicka. Komiks, Darwin. Jedyna taka podróż, Fale, Artemizja, Eileen Gray – te opowieści to kopalnie złota, a z moich systematycznych obserwacji nowości wydawanych przez Marginesy wynika, że każdy z opublikowanych komiksów ma w sobie coś wyjątkowego. Zerknijcie, bo jest na czym zawiesić oko. Dodam również małą ciekawostkę, zgadnijcie, kto został nagrodzony na Międzynarodowych Targach Komiksu w Łodzi? 

Publikowanie komentarza

0 Komentarze

google.com, pub-5039018173211090, DIRECT, f08c47fec0942fa0