Atlas odkrywców - Michał Gaszyński, Piotr Wilkowiecki



„Kultura minojska, która rozwinęła się na Krecie, jest najstarszą europejską cywilizacją (5650-1400 r. p.n.e.).”

   Już za chwilę, już za kilka dni, na blogu ukaże się toplista, a dokładniej rzecz ujmując, podsumowanie roku. Jego cel jest prosty i niezwykle oczywisty. Polecić Wam lub wręcz przeciwnie, odradzić lekturę powieści (i nie tylko), które udało mi się przeczytać przez ostatnie dwanaście miesięcy. Jednak już teraz, zdradzę Wam pewien sekret. Jedną z omawianych przeze mnie w nadchodzącym poście pozycji wydawniczych, będzie "Atlas odkrywców dla niepoprawnie ciekawych świata", autorstwa Michała Gaszyńskiego oraz Piotra Wilkowickiego. Niezwykle mądra i zdecydowanie najlepiej wydana książka, jaką miała okazję trzymać w swoich rękach, w ostatnim czasie. Mimo wszystko drobna wzmianka w tekście zbierającym to, co przypadło mi do gustu, a także to, co zdecydowanie mnie rozczarowało, nie zastąpi pełnoprawnej recenzji, na którą "Atlas odkrywców" zdecydowanie zasługuje. Właśnie dlatego, zapraszam Was do dalszej lektury.

   Spora część miłośników książek, z całą pewnością kojarzy bardzo popularne kilka lat temu, zbiorcze wydanie map skierowane głównie do dzieci, a stworzone przez stawiającą na jakość oficynę Dwie Siostry. "Mapy. Obrazkowa podróż po lądach, morzach i kulturach świata" Daniele oraz Aleksandra Mizielińskich, bo o tej pozycji oczywiście mowa, to kolorowy, ucząca geografii atlas, którego młodym odbiorcom mogą zazdrościć nawet dorośli. Na szczęście, okres zawiści uważam za zakończony, ponieważ jedno z moich ulubionych wydawnictw — Insignis dostrzegło czytelniczą lukę, którą należy wypełnić. Przy okazji ocierając tym łzy estetom, pragnących powrócić do beztroskich czasów dzieciństwa, tylko po to, by odkryć w sobie na nowo podróżnika. Spragnionego życia obieżyświata zwiedzającego nieznane zakamarki każdego z kontynentów. Właśnie dla takich dorosłych włóczykijów Piotr Wilkowiecki i Michał Gaszyński stworzyli "Atlas odkrywców". Niebiesko-białego, minimalistyczny przewodnik po całym globie.

   W swoim życiu — szczególnie tym szkolnym, miała nieprzyjemność przeglądać kilkanaście atlasów i muszę przyznać, że ich wykonanie zawsze było takie same. Nudne i stricte dydaktyczne. Właśnie to doświadczenie utwierdziło mnie w przekonaniu, że to, co ma edukować, nie może być ładne. Twórcy pozycji zapoznających młodych, a nawet starszych z geografią zdecydowanie nie przykładają wagi do aspektów innych, niże te praktyczne, zapominając o tym, że dobry design może być również funkcjonalny. Pstrokate, zestawiające ze sobą przypadkowe kolory, okraszone byle jakimi grafikami z topornie dobraną typografią, która zamiast ułatwiać lekturę oraz naukę, skutecznie ją utrudnia. Takie właśnie są najpopularniejsze atlasy, a efekt schematycznego podejścia do nich zaowocował setkami jednakowych podręczników z podobnymi, o ile nie tymi samymi okładkami. Na szczęście istnieją autorzy, którzy potrafią odczarować repetytoria, łącząc w nich wiedzę z grafiką.

   Zacznijmy jedna od aspektów, które składają się na "Atlas odkrywców" i zdecydowanie wyróżniają go spośród innych książek poświęconych geografii. Przede wszystkim minimalizm przemyślany oraz zaprojektowany w najdrobniejszych elementach. Od urzekającej, prostej legendy, aż do cudownych ikon ułatwiających czytelnikom czerpanie wiedzy z książki. Sama treść podzielona jest na osiem części, w których skład wchodzi "prolog" gromadzący ogólne informacje o Ziemi — opis najdłuższych rzek na świecie, lub najmniejszych krajów oraz części przedstawiająca kontynenty i oceany. A każdej z kawałków świata przypisano inny kolor, co dodaje jedynie uroku całości.

   Czy wiecie, że największą na świecie meduzę znaleziono w zatoce Massachusetts, a Rosja i Japonia nie podpisały traktatu pokojowego po zakończeniu II wojny światowej z powodu sporu o Wyspy Kurylskie? Być może zdziwi Was ta wiadomość, ale właśnie takich informacji można przyswoić dzięki książce Michała Gaszyńskiego oraz Piotra Wilkowieckiego. Nie znajdziemy tutaj tabelek dotyczących położenia względem morza, czy informacjach o populacjach miast skoncentrowanych jedynie na liczbach. Na czytelników czekają niezwykłe ciekawostki, dzięki którym zabłyśniecie w towarzystwie. Ewentualnie zostaniecie jednym z dziesięciu. Takie przedstawienie wiedzy jest dużo bardziej intrygujące niż rzucanie zwykłymi danymi na prawo i lewo. Przede wszystkim dobrze dobrane ciekawostki sprawiają, że przedstawione miasta, państwa, kontynenty, stają się nam bliższe. Zachęcają również do dalszego odkrywania świata na własną rękę, a przecież to o rozbudzenie fascynacji nieznanym właśnie chodzi we wszelkiego rodzaju wędrówkach. 

   Nie będę ukrywać - "Atlas odkrywców" zachwycił mnie, a nawet wzbudził na nowo miłość do zwiedzania. Jeżeli sami jesteście wagabundami ciekawymi świata, lub znacie kogoś, kogo serce drży na samą myśl o złapaniu plecaka i wyruszeniu w nieznane, koniecznie zainteresujcie się książką wydawnictwa Insignis. Ten specyficzny atlas bowiem, zachęci Was do podróżowania, nawet jeżeli ma ono polegać na przerzucaniu kartek i jeżdżenia palcem po mapie.

Ocena: 9/10

Prześlij komentarz

0 Komentarze

google.com, pub-5039018173211090, DIRECT, f08c47fec0942fa0