Pierwszy rok - Rachel E. Carter




Najgorsze w bogactwie jest to, że daje fałszywe poczucie bezpieczeństwa.

   Gdy na rynku wydawniczym pojawia się kolejna „epicka” seria fantasy skierowana do młodzieży, odruchowo i trochę wbrew sobie, nabieram co do niej sporej dawki sceptycyzmu. W czasach, gdy każdy amerykański autorka (bądź też autorka) — Sarah J. Maas, Samantha Shannon, Susan Dennard, zdaje się poczuwać ku odpowiedzialności, by stworzyć swoje własne, przesiąknięte czarami dzieło, trudno twórcom nie korzystać z pewnych utartych przez konkurencję schematów. Umiejętne czepianie z magicznych motywów nie jest proste, a wszystko przez klisze gatunkowe, których wykorzystanie jest intuicyjne. Przecież wszyscy, w tym także czytelnicy, najbardziej lubią motywy, które dobrze znają, a twórcy, wydają się ten fakt wykorzystywać. Nawet jeżeli nikt otwarcie nie chce się do tego procederu przyznać. Idealnym rozwiązaniem, poszukiwanym przez pisarzy złotym środkiem, jest więc przekłucie oczywistych elementów i nadania im zupełnie nowej roli w wykreowanej przez siebie historii. Dodanie indywidualnego charakteru, który wyróżni stworzony świat, od setek innych, podobnych.

   Ryiah wraz z bratem bliźniakiem Alexandrem, podejmuje się niezwykle trudnego zadania. Mimo niskiego pochodzenia oraz młodego wieku rodzeństwo pragnie spełnić swoje największe marzenie. Chcą zostać przyjęci do Akademii Magii. Najznamienitszej uczelni w całym królestwie Jerar. Placówki dającej swoim adeptom możliwości awansu społecznego oraz opanowania magii, której błogosławieństwo dotyka tak niewielu. Jednak nim do tego dojdzie, grupa 122 kandydatów, musi sprostać rocznej próbie, sprawdzającej ich tężyznę fizyczną, siłę charakteru, czy zakres wiedzy dotyczący najistotniejszych dziedzin. Osoby słabe lub niewystarczająco zdeterminowane, będą musiały odejść i porzucić pragnienie o studiowaniu na Akademii. Czy będzie wśród nich niewyróżniające się niczym rodzeństwo?

   Nie będę trzymać Was w niepewności i już teraz powiem to, co nieuniknione – „Pierwszy rok”, jest powieścią, która mnie urzekła. Fabuła wciąga bez reszty, co skutecznie uniemożliwia oderwanie się od pierwszego tomu cyklu „Czarnego Maga”, nawet na chwilę. Siadając do lektury, zapomnijcie o obowiązkach domowych, pracy, czy życiu towarzyskim, póki ponad trzysta pięćdziesiąt stron nie minie. Nie zrozumcie mnie opacznie. Powieść stworzona przez Rachel E. Carter, nie jest pozbawiona wad. Przez całą długość trwania historii zdarzają się większe lub mniejsze głupotki, jednak w ogólnym rozrachunku, nie kolą one w oczy aż tak bardzo, ale zacznijmy od początku.

   Jeżeli poszukujecie godnego przedstawiciela high fantasty, który zapewni Wam rozrywkę na długie godziny, to zdecydowanie odradzam Wam sięganie po „Pierwszy rok”! Niestety, będziecie rozczarowani. Wszystko za sprawą prostego, momentami nawet naiwnego podejścia do fantastycznej akademii oraz całego, wykreowanego świat. Niewiele tutaj motywów pożądanych przez wytrawnych wyjadaczy gatunku, przynajmniej na razie. Nie ma epickich bitw, zawiłych tajemnic, czy dworskich intryg. Brakuje przemyślanych, dobrze nakreślonych zasad, którymi rządzi się stworzona przez Rachel E. Carter rzeczywistość. Kluczowym dla fabuły wątkom bliżej do tych pochodzących z Harrego Pottera – ze wszystkimi mikro absurdami niż do skomplikowanego i złożonego uniwersum Ursuli Le Guin. Dodatkowym mankamentem, przynajmniej w moich oczach, jest nadanie przez pisarkę nieadekwatnie młodego wieku głównym bohaterom. Już od dłuższego czasu zauważam tę tendencję u autorów, pragnących tworzyć literaturę młodzieżową. Szkoda, że efekt jest odwrotny od założonego. Zamiast umożliwiać młodszemu czytelnikowi identyfikację z przedstawionymi postaciami, wywołuje się u odbiorców uczucie dyskomfortu wynikające z nieadekwatnego zachowania głównych bohaterów. Nastoletni protagonista, zamiast zachowywać się, jak na swój wiek przystało, przesadnie, czasami nawet panicznie, odznacza się patetyzmem i niesłychaną odwagą. Takie zachowanie pasuje bardziej do dwudziestolatka, aniżeli jego zdecydowanie młodszego odpowiednika. Dodatkowo większość autorów nie potrafi wejść w rolę młodych ludzi i niestety, brak tej umiejętności widać w scenach romantycznych, bądź w założeniu podniosłych fabularnie. Z przykrością muszę stwierdzić, że również w przypadku Rachel E. Carter ta, nazwijmy ją tendencją, wygląda podobnie.

   Przechodząc jednak do spraw przyjemniejszych, warto wspomnieć o pozytywnych aspektach powieści, których jest naprawdę sporo. Niech Was nie zmylą pozory i moje wcześniejsze wytykanie mankamentów książki, ponieważ były one zaledwie przestrogą dla osób uznających się za koneserów fantasty, z uporem unikających tego, czego nie stworzył J.R.R. Tolkien. Jeżeli zostaliście obdarowani szerszymi horyzontami, a literatura młodzieżowa nie jest Wam obca, to pierwszy tom cyklu „Czarnego Maga”, zachwyci Was tak, jak zachwycił mnie. Oczywiście, „Pierwszy rok” nie jest pozbawiony wad, które wymieniłam powyżej, jednak mankamenty te nie wpływają na ogólny odbiór historii przybliżającej losy Alexa i Ry. Nawet jeżeli wydarzenia przedstawione w książce nie zaliczają się do unikatowych, czy zaskakujących, to dzięki umiejętnemu wykorzystaniu przez autorkę charakterystycznych dla gatunku klisz, oczywiste motywy nabierają nowego charakteru. Młodzieńcza, zakazana miłość, wątek odkrywania własnej mocy, czy przeznaczenia kierującego losem bohaterów w nieznane. Użycie tych elementów w przemyślany sposób zachwyca i wciąga bez reszty, nawet jeżeli zakończenie nie okazuje się szczególnym zaskoczeniem. Warto również zwrócić uwagę na wątek wybrańca, tak często spotykany w fantastyce. Skłania się ku ukazaniu istoty ciężkiej pracy, przynoszącej efekty dopiero po pewnym czasie. Systematyczności, która nagradza bohatera za wytrwałość w dążeniu do upragnionego celu. Rzadko kiedy powieści młodzieżowe decydują się na pochwałę tego typu uporu. Trud związany z samorozwojem, wyczerpującymi ćwiczeniami, czy stawianiu czoła przeciwnościom losu, porzucany jest na rzecz niezwykłych umiejętności, danych bohaterom ot, tak, po prostu. Na szczęście, nie w tym przypadku. I właśnie to, stanowi najlepszy aspekt tej powieści.

   Jeżeli szukacie powieści lekkiej oraz przyjemnej, która zapewni Wam niezobowiązującą rozrywkę, to trafiliście idealnie. "Pierwszy rok" świetnie wpisuje się w nurt młodzieżowej fantastyki, tak popularnej w ostatnim czasie, jednak zdecydowanie wartej uwagi. Pamiętajcie również, że już 30 stycznia, do księgarni trafi kolejny tom cyklu "Czarnego Maga"!

Ocena: 8/10

Prześlij komentarz

0 Komentarze

google.com, pub-5039018173211090, DIRECT, f08c47fec0942fa0