Nasze małżeństwo - Tayari Jones



„Małżeństwo to sprawa pomiędzy dwojgiem ludzi. Publiczność jest zbędna.”


   Człowiek przez całe życie kieruje się kilkoma pragnieniami, a jednym z nich, być może tym najsilniejszym, jest chęć znalezienie bratniej duszy. Utworzenia związku, który da nam poczucie bezpieczeństwa i bliskości. Nie chcę się wdawać w dywagacje, na temat tego, jak owo partnerstwo powinno wyglądać, bo w zależności od kultury oraz potrzeb różnych ludzi, przepis na idealną relację bywa różny. Bez względu na charakter zażyłości, czy ilość zaangażowanych w jej rozwój osób, istotne jest, aby każdy z zainteresowanych odczuwał radość wynikającą z tworzenia swego rodzaju więzi. Altruistycznie nie zamykał się na potrzeby jedynie drugiego człowieka, równocześnie zapominając o sobie. Jak mówi jeden z moich ulubionych, młodzieżowych filmów „[…] branie i dawanie”. To właśnie stanowi kwintesencję związku. Co jednak gdy intymna relacja przestaje wyglądać tak, jak powinna? Co, jeżeli kochające się osoby zbłądzą i zatracą się w oddzielnych rzeczywistościach, rezygnując z siebie nawzajem na rzecz ważniejszych, przynajmniej pozornie, rzeczy? Czy następujące w każdym z nas zmiany spowodowane wpływem otoczenia, trudnymi wydarzeniami, są powodem do zakończenia związku? Jeżeli poszukujecie powieści, która zachęci Was do refleksji dotyczącej istoty miłości oraz partnerstwa, koniecznie sięgnijcie po „Nasze małżeństwo”.

   Celestial i Roy nie są idealną parą. W ich relacji zdarzają się większe lub mniejsze potknięcia, jednak to, co spaja ich związek nawet w trudnych chwilach, to żywe uczucie, którego nie są w stanie ostudzić konflikty charakterów, czy indywidualne ambicje. Gdy wszystko zmierza ku lepszemu, gdy młode, zaledwie osiemnastomiesięczne małżeństwo planuje scementować swój związek, podejmując decyzje o posiadaniu dziecka, wydarza się tragedia. Jedna noc i połączenie fatalnych w skutkach zbiegów okoliczności, zamieniają Roya w podejrzanego. Zarzutem jest gwałt, jedno z najpoważniejszych przestępstw seksualnych, które w samych Stanach Zjednoczonych, karane jest bardzo surowo.

   Powieść stworzona przez Tayari Jones jest niezwykłą, a jednocześnie bardzo trudną próbą sportretowania relacji tkwiącej w przymusowej separacji. Historią opisującą starania skazańca, aby zachować kontakt ze światem zewnętrznym, znajdującym się poza murami więzienia oraz pozostawioną na wolności ukochaną. Wnikliwym, poruszającym, czasem nawet szokującym opisaniem intymnej relacji dwojga ludzi, przeżywających dramatyczne chwile.

   Po zapoznaniu się z lakonicznym opisem „Naszego małżeństwa” znajdującym się na tyle okładki spodziewała się historii o zbrodni, dociekaniu prawdy, poszukiwaniu winnego. W pierwszej chwili liczyłam na powieść przypominającą fabułą serialu „American Crime Story: Sprawa O.J. Simpsona”. Opisu wydarzeń związanych z rozprawą mającą na celu zwrócenie Royowi wolność, okraszoną perspektywą samotnej, pogrążonej w smutku oraz walczącą o sprawiedliwość dla męża Celestial. Już w tym miejscu Tayari Jones zaskoczyła mnie, ale nie rozczarowała. Przestępstwo rzekome popełnione przez głównego bohatera nie jest najważniejsze. Stanowi jedynie punkt zapalny w życiu wszystkich uczestników dramatu. Chociaż fałszywe oskarżenie Roya jest niezwykłym aktem niesprawiedliwości, skłaniającym czytelnika do refleksji na temat obiektywności amerykańskich sądów oraz rzetelności pracy policji, to w tej konkretnej powieści ustępuje miejsca tematowi dużo bardziej prozaicznemu – miłości.

   Na uwagę czytelnika zasługuje zabieg polegający na podzieleniu pierwszoosobowej narracji na trzy, zupełnie różne perspektywy: Roya, Andre oraz Celestial. Oprócz tego w powieści występuje również forma epistolarna, przypadająca na okres spędzony przez Roya w więzieniu. Jest to rozwiązanie niezwykle przemyślane, ponieważ to właśnie listy stanowiły dla mężczyzny jedyną formę komunikacji ze światem zewnętrznym. Na kilkudziesięciu stronach symulujących korespondencję, rozgrywają się jedne z ciekawszych wydarzeń. To właśnie w ich formie: prywatnej bądź oficjalnej oraz samej treści, można zauważyć wątpliwości targające głównymi bohaterami. Dające wiele do myślenia czytelnikowi, są same podpisy umieszczane przez piszące do siebie osoby. Uważnie obserwujcie ich zmiany, a pomogą Wam w dokładniejszym zrozumieniu uczuć targających ich autorami.

   Jedyny aspekt, który dla niektórych odbiorców może stanowić barierę nie do pokonania w ewentualnym przyswajaniu powieści, jest dosyć powolne, wręcz monotonne tempo prowadzenia fabuły. Wydarzenia płyną nieśpiesznie raz po raz wracając do wspomnień narratorów, co z jednej strony pozwala na nakreślenie sylwetek poszczególnych postaci, z drugiej natomiast, nuży, szczególnie czytelników nastawionych na akcję. Niemniej, powroty do młodości Roya, Andre oraz Celestial pozwalają nam lepiej zrozumieć jakimi osobami są, oraz jakie epizody ukształtowały ich skomplikowane osobowości. To, co dla jednych może być mankamentem, inni (szczególnie osobom nastawionym na obserwowanie zmian zachodzących w psychice bohaterów) uznają za ogromną zaletę.

   „Nasze małżeństwo” Tayari Jones, to książka mądra i dająca naprawdę wiele powodów do myślenia. Jednocześnie w obranym przez siebie temacie uczuć, nie gloryfikuje najpopularniejszej dla zakochanych instytucji, jaką jest małżeństwa, za to próbuje na nowo określić to, co nazywamy miłością. Wbrew pozorom opis w pewien sposób dysfunkcyjnego związku, w którym każda z postaci jest po części winna zaistniałej sytuacji emocjonalnej panujące między nimi, może wiele nauczyć biernego czytelnika oraz skłonić do naprawdę wielu refleksji. Przemyśleń, których zazwyczaj wolimy unikać dla własnego komfortu. Mimo wszystko polecam porzucić egoistyczną chęć utrzymania fałszywego spokoju ducha, na rzecz niezwykle pouczającej lekcji.

Premiera powieści 30.01

Ocena: 8/10

You May Also Like

0 komentarze