Trzy pytania: Magdalenia Pioruńska



Pewnie część z Was słyszała już o Magdalenie Pioruńskiej — autorce niezwykle ciekawej powieści łączącej w sobie dinozaury, alternatywną rzeczywistość oraz niezwykle trudne wątki psychologiczne. "Twierdza Kimerydu", bo o tej książce oczywiście mowa, rozkochała w sobie wielu czytelników, wzbudzając jednocześnie trochę kontrowersji. Wszystko za sprawą bezkompromisowości, z jaką polska pisarka podchodzi do poruszanych przez siebie tematów. Nie znajdziecie tutaj ugrzecznionej wizji nastolatka, który nigdy nie przeklina, czy nie uprawia seksu. Prawidłowość ta odnosi się również do wykreowanego świata, który stoi intrygą oraz rozlewem krwi. Jednak nic więcej Wam nie powiem, za to zapraszam do przeczytania wywiadu z autorką!

1. Integralną częścią „Twierdzy Kimerydu” są ilustracje stworzone przez Annę Niemczak. Jak zaczęła się wasza współpraca?

Ja i Ania poznałyśmy się dzięki kreatywnemu konkursowi graficznemu o tematyce mitologicznej, który razem z moją redakcją przeprowadzałam na stronie Szuflada.net. Od tamtej pory wykonałyśmy razem kilka graficznych projektów, w tym właśnie "Twierdzę Kimerydu" i całą kampanię promocyjną wokół tego tytułu. Grafiki Anny cieszą się wielką popularnością, ciągle mi się kończą i ciągle muszę je zamawiać. Aktualnie pracujemy nad spójnością graficzną i promocyjną "Twierdzy Tytonu". Więcej efektów naszej pracy na pewno zobaczysz w przyszłym roku.

2. Już na samym wstępie powieści można dowiedzieć się, że „Twierdza Kimerydu” powstała jako efekt Twojej pracy nad warsztatem. Co dała Ci ta niezwykła, literacka lekcja i czy z perspektywy czas, zmieniłabyś coś w samej powieści?

Uważam, że ostatecznie tylko krowa nie zmienia zdania i pozostaje na miedzy, leniwie szczypiąc trawkę, mimo że właściciel próbuje przepchnąć ją na swoją stronę. Więc tak, zmieniłabym parę rzeczy w mojej książce. Pewnie pozbyłabym się całkowicie wątku szkolnego i wymieniła go na sceny z życia w Straży Wąwozu, może też o 2-3 lata postarzyłabym moich bohaterów. Dałabym wtedy również inną rolę Annie – wykonywałaby jakąś pracę w Straży Wąwozu, pewnie coś związanego z dyplomacją i uczeniem naszych chłopców ogłady. Poza tym poszerzyłabym powieść, dała większą przestrzeń świętej trójcy, żeby ich przyjaźń nabrała wyraźniejszych kolorów. Chciałam zmieścić się w określonych ramach, mam tendencję do nadmiernego rozwijania świata, mnożenia bytów, wątków i tematów. Chodziło o to, żeby sobie udowodnić, że potrafię napisać coś zwartego i zamkniętego.

3. Charakterystycznym zabiegiem dla Twojej książki jest zmiana perspektywy, pozwalająca na doświadczanie fabuły z punktu widzenia różnych bohaterów. Czy wejście w tak wiele ról, jest trudne? Jak udało Ci się tego dokonać?

Tak, jest, bo żeby to wyszło, musisz od początku do końca zaplanować swoje postacie, wniknąć w ich psychikę. Potem bardzo ważne jest, żeby wymyślić ich nawyki, sposób mówienia, urealnić podejmowane przez nich wybory. W trakcie pisania dobrze jest też wcielić się w tę postać, zacząć myśleć, jak ona. Zdarzało mi się myśleć i mówić jak Tyrs albo Tycjan. Nie umiałam się od nich odseparować, a to bywa niebezpieczne dla autora, zwłaszcza jeśli twój bohater jest depresyjny, cyniczny, pozbawiony złudzeń, diabelnie praktyczny. Szczerze powiedziawszy, stworzyłam takie ankiety z pytaniami, na które musieli odpowiedzieć moi bohaterowie. Wiem nawet, jaki jest ich ulubiony kolor, w jakiej pozycji lubią najbardziej spać i o czym myślą przed zaśnięciem i zaraz po przebudzeniu. ;)

Pytanie od czytelnika:

4. Co według Pani jest silniejsze: natura i genetyka, czy też wzory zachowań i podległość społecznym zasadom w imię wyższych poglądów ?

Zdecydowanie natura. Natura rządzi się swoimi prawami i zawsze znajdzie sposób, żeby przetrwać. Nie wiem natomiast, czym są wyższe poglądy. Jestem sceptyczna i złośliwa z natury. Wierzę, że poglądy to poglądy. Nie ma wyższych i nie ma niższych. Co się zaś tyczy wzorów zachowań – to gotowe odpowiedzi, a życie jest w końcu sztuką zadawania sobie celnych pytań i samodzielnego poszukiwania na nie odpowiedzi. Czasem się ich nie znajduje, ale to nie ma większego znaczenia. Liczy się podejmowany wysiłek i udowodnienie sobie, że wciąż samodzielnie myślę. :
Dzięki za rozmowę.

Mam nadzieję, że powyższy wywiad przypadł Wam do gusty, a tych, którzy "Twierdzy Kimerydu" jeszcze nie poznali, zachęcił do jej przeczytania, a najlepiej kupienia o tutaj

 

You May Also Like

0 komentarze