"Szamanka od umarlaków" - Martyna Raduchowska

No Comments

       Tytuł: Szamanka od umarlaków
       Autor: Martyna Raduchowska
       Wydawnictwo: Uroboros
       Liczba stron: 351
       Cena: 39,99

       „Postawmy sprawę jasno - Ida nie ma Pecha.
         To Pech ma Idę."



Od jakiegoś czasu nie mogę pozbyć się wrażenie, że z coraz więcej wydawnictw, a co za tym idzie także czytelników, decyduje się na poznawanie dorobku polskich autorów. Po niewątpliwym sukcesie Sapkowskiego – aktualnie najbardziej rozpoznawalnego z naszych rodzimych twórców, przez cieszącą się niemałą popularnością Katarzynę Berenikę Miszczuk, aż do osób początkujących w literackim rzemiośle, takich jak Marcin Sindera ze swoją niosącą vendettę "Wróżdą". Wachlarz , niezależnie od indywidualnych preferencji zainteresowanych jest szeroki i niezwykle bogaty. Trudno więc dziwić się temu "patriotycznemu" trendowi, gdy tak wielu rodaków, wykazuje w kwestii pisarstwa przejawy talentu! Fantastyka, literatura obyczajowa, kryminał, a wszystko wzbogacone o pewnego rodzaju słowiańskość, tak bliską naszym czytelniczym sercom. Tym bardziej zrozumiała jest chęć oraz próba odświeżania pewnych powieści, które w natłoku zagranicznych nowości, zaginęły, przechodząc bez większego echa, jak w przypadku "Szamanki od umarlaków".
Jeżeli ktoś z Was – osób zapoznających się z tą opinią, kojarzy wspomniany wyżej tytuł z księgarskich półek, jednak szata graficzna skutecznie odbiega od tego, co zachował w swojej pamięci, śpieszę z wyjaśnieniem. Powieść Martyny Raduchowskiej bowiem, ukazała się siedem lat temu, wzbudzając spore zainteresowanie, mimo braku wkładu wydawnictwa w jakąkolwiek promocję lub działania marketingowe. Nieszablonowa historia Idy Brzezińskiej zniknęła w odmętach tego, co popularniejsze oraz aktualnie modne. Jednak dzięki pracy Uroboros, które zdecydowało się na reedycję powieści, zmieniając jej okładkę, także wprowadzając kosmetyczne korekty w tekście, ponownie możemy cieszyć się towarzystwem młodziutkiej czarownicy, która z magią nie chce mieć nic wspólnego! Spokojne, normalne życie studenta, zdecydowanie nie jest dla wszystkich, a już na pewno nie preferują go potomkowie wielkiego rodu czarodziejów. Wymarzone zgłębianie psychologii na Uniwersytecie Wrocławskim, mieszkanie w akademiku, poznawanie świata i nowych ludzi, dla wielu zdawać się może normą, jednak Idy do tego ogółu, z całą pewnością nie można zaliczyć. Rozmowy z rówieśnikami, nietypowa nastolatka zamienia na konwersacje w gronie nieboszczyków, którzy z uporem trupa domagają się pomocy w przejściu na drugą stronę. I chociaż dar, jaki już wiele lat temu odkryła niepokorna dziewczyna, przez wielu uważany jest za niezwykle unikatowy, dla niej samej stanowi przekleństwo. Wszystko dlatego, że prawdziwe medium nie ma w życiu lekko. I jeszcze ten Pech...
   
   Nie będę ukrywać, że powieść stworzona przez Martynę Raduchowską oczarowała mnie od pierwszych stron. Prosty język, który niektórzy zbyt pochopnie wrzucają do worka z napisem "infantylny", jest niczym innym jak świadomie użytym środkiem, mającym na celu wykreowanie niecodziennej rzeczywistości widzianej oczami równie specyficznej dziewiętnastolatki. Buntowniczki sprzeciwiającej się   tradycji, która wymusza na niej pewien schemat zachowań. Wyniosłość lub powaga to nie cechy, z jakimi można identyfikować Idę i co zabawne, sama bohaterka doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Nie chce uchodzić za przebojową, piękną lub osobliwą. Jedyne czego pragnie, kryje się pod prozaiczną formułką. Być sobą i spełniać swoje marzenia, które z uporem maniaka, los pragnie jej pokrzyżować. Ogromna dawka poczucia humoru – często bardzo prostego, jakim nacechowana jest "Szamanka od umarlaków", nie spodoba się wszystkim. Osoby zaznajomiona z patetyczną wizją fantastyki, mogą odrzucać to, co zdaje się drwić z konwencji, podobnie jak sama panna Brzezińska drwi z daru, upragnionego przez większość śmiertelników.

Perypetie przedziwnych postaci zaprezentowanych na kartach powieści, spodobają się czytelnikom lubiącym surrealizm wynikający z abstrakcyjnych zwrotów akcji oraz nieszablonowej fabuły. Umiejących patrzeć na prozę z dystansem, nawet gdy sarkazm i autoironia wylewają się ze stron litrami, czeka kilka godzin przyjemnej lektury w towarzystwie nieszablonowych indywiduów. Przedstawicielem zachęcających do swobodnego potraktowania prozy Raduchowskiej, a także moim osobistym faworytem, jest personifikacja samego Pecha. Zacierającego ręce z uciechy, knującego za plecami Idy bytu, czekającego na najdrobniejsze potknięcie szamanki od umarlaków. Fani kotów lub fantastycznych stworzeń także znajdą coś dla siebie, ale co to jest? Tego Wam już nie powiem. Sami musicie sprawdzić!

Ocena: 7/10
Next PostNowszy post Previous PostStarszy post Strona główna

0 komentarze

Prześlij komentarz