"Margo" - Tarryn Fisher

No Comments

       Tytuł: Margo
       Autor: Tarryn Fisher
       Wydawnictwo: Sine Qua Non
       Liczba stron: 347
       Cena: 34,90

       Wydaje mi się, że bycie chcianą to 
        najlepsze uczucie ze wszystkich. 
        Uczucie, które spaja twoje życie, 
        daje ci cel istnienia."

   Od  wydania "Margo" Tarryn Fisher minęło już pół roku, więc śmiało mogę stwierdzić, że szum powstały w wyniku premiery i nagłej fali promocji minął. Po sześciu miesiącach wielkie szaleństwo ucichło, a nakładem wydawnictwa SQN zdążyła pojawić się już kolejna książka w dorobku autorki- "Bad Mommy", tym samym detronizując i spychając w odmęty zapomnienia historię o życiu pewnej nastolatki. Jednak czy słusznie?

   Sięgając po „Margo” bardziej z przypadku niż potrzeby serca, liczyłam na to, co zapowiadało wiele recenzji. Schematyczna historia o dziewczynie pragnącej wyrwać się z tłamszącej ją rzeczywistości w asyście chłopaka. Z tą różnicą, że Judah jest niepełnosprawny i zamiast chodzić, jeździ na wózku. Ale w tym nie ma nic dziwnego. Powieści poruszających specyfikę relacji walczących z przeciwnościami losu lub własnymi ułomnościami było już kilka jak nie kilkanaście. Więc czym więcej może zaskoczyć Tarryn Fisher? W czym zawarte jest hasło „[…] brutalna prawda to ta o nas samych”, które krzyczy do czytelnika z okładki?

   Bone jest miasteczkiem niewielkim, zapomnianym przez Boga i ludzi. Miejscem omijanym szerokim łukiem. Nie tylko ze względu na dziwnie zaprojektowaną autostradę dającą do zrozumienia przejezdnym, że nie warto mieć z tym miejscem nic wspólnego, ale przede wszystkim, z powodu aury przytłaczającej i osaczającej mieszkańców. W tym skazanym na powolną śmierć mieście, upadek przemysłu oraz gwałtownie rosnące bezrobocie odbija swoje piętno, pozbawiając nadziei na lepsze jutro. W takim środowisku dorasta Margo.  Wychowywana przez matkę parającą się prostytucją, tkwi samotnie w Pożeraczu. Gruba, brzydka, niekochana. Będąca cichym świadkiem wielu codziennych tragedii marzy o tym, by wyrwać się z Bone. Uciec gdzieś daleko, gdzie macki beznadziejności już nigdy jej nie dopadną.

   Proza Tarryn Fisher zrobiła na mnie ogromne wrażenie i szczerze mnie zaskoczyła. Zamiast ociekającej banałem i ckliwym romansem publikacji, otrzymałam bezkompromisową opowieść o szaleństwie, drzemiącym w zakamarkach duszy każdego człowieka. Nie rozumiem dlaczego „Margo” uznano za powieść młodzieżową. Nie licząc młodego wieku głównej bohaterki, nic w tej książce nie jest przeznaczone dla młodszego odbiorcy. Sposób prowadzenia dialogów, brutalność przedstawionych realiów, opisywane wynaturzenia i wszechogarniający marazm z całą pewnością wymagają rzadkiej umiejętności tolerowania grozy. Dużo trafniejszym doborem gatunku literackiego, byłoby sklasyfikowanie „Margo” jako thriller psychologiczny z elementami kryminału, bo właśnie na burzliwych problemach związanych z mentalnością, które zaczynają dojrzewać pod wpływem traumy, opiera się cała fabuła.

  Dzięki zastosowaniu pierwszoosobowej formy narracji czytelnik ma możliwość wejścia w rozwijającą się powoli osobowość tytułowej Margo. Dziewczyny uwikłanej w sieć otaczających ją patologii. Jednak historia brzydkiej blondynki, ma drugie dno. Nie stanowi jedynie sfabularyzowanej wizji miejsca przesiąkniętego letargiem, wrzynającej się w mieszkańców do szpiku kości jałowości. Jest pewnego rodzaju traktatem o dualizmie ludzkiej osobowości oraz o szaleństwie wyróżniającym się nawet w mieście pożartym przez rozkład.

   Dawno już nie spotkałam się z postacią tak dobrze wykreowaną, jak Margo. Sprzeczną, złożoną, taką, która sama nie rozumie zachodzącej w niej przemiany i nie wie, gdzie ta metamorfoza ją zaprowadzi. Mimo pozytywnych emocji, jakie wywołuje w czytelniku, szczególnie na tle codziennej przemocy panującej w Bone, jakaś część dziewczyny nie pasuje do otaczających ją realiów, ani żadnych innych, w których będzie dane jej się znaleźć.

   W rzeczywistości gdzie stłamszony świat wypluwa jedną zbrodnię za drugą, warto odnaleźć cząstkę siebie. Warto zagłębić się w mrok i zobaczyć co skrywa, bo uwierzcie mi. Nic nie jest takie, na jakie wygląda.   

Ocena: 7,5/10
Next PostNowszy post Previous PostStarszy post Strona główna

0 komentarze

Prześlij komentarz