"Zaklinacz ognia" - Cinda Williams Chima

No Comments

       Tytuł: Zaklinacz ognia
       Autor: Cinda Williams Chima
       Wydawnictwo: Moondrive
       Liczba stron: 341
       Cena: 36,90

       Gdyby marzenia były rumakami, 
        to żebracy byliby jeźdźcami."

  
   
   Niektórzy fani fantastyki, z pewnością kojarzą postać Cindy Williams Chima, której dwa cykle: debiutancki "Kroniki Dziedziców" oraz "Siedem Królestw", ukazały się na rynku wydawniczym kilka lat temu i podbiły serca fanów. Okrzyknięte bestsellerami książki, zapewniły amerykańskiej autorce niemalejącą popularność szczególnie wśród osób rozpoczynających swoją przygodę ze światami przepełnionymi magią oraz baśniowymi postaciami. Nie oznacza to, że powieści te, balansujące na granicy heroic fantasy i high fantasy, są przeznaczone tylko dla laików.  Poszukiwacze przyjemnej rozrywki, pozbawionej epickości znanej nam z dzieł takich jak "Opowieści z Narnii" C.S. Leisa lub "Kroniki Thomasa Covenanta" Stephena R. Donaldsona zdecydowanie odnajdą się w tym podgatunku.  W przypadku najnowszej powieści, otwierającej cykl "Stracie królów”, również mamy do czynienia z lekkim rodzajem fantastyki. „Zaklinacz ognia” teoretycznie porusza nieznaną, czekającą dopiero na odkrycie historię, jednak czytelnikom zaznajomionym z twórczością Chima, oferuje powrót do dobrze znanej krainy.

   Od wybuchu wojny między Wilczą Królową z Fellsmarchu a mściwym Gerardem Montaine, minęło już dwadzieścia pięć lat. Sytuacja polityczna i gospodarcza z każdym dniem staje się coraz bardziej napięte, co dodatkowo pogarsza niesłabnąca chciwość władcy Ardenu. Aby zapanować nad najdalszymi zakamarkami kontynentu, Gerard nie cofnie się przed niczym. Zniewolenie czarodziejów, próby nawiązania porozumienia z przesiąkniętą magią Kartaginą, wszechogarniający wyzysk mieszkańców Siedmiu Królestw, który skutkuje ubóstwem oraz brakiem podstawowych środków potrzebnych do przeżycia, w tym pożywienia, wszystko, aby zgładzić władczynię Fells i jej najbliższych.

   Zatarg między władcami dwóch najpotężniejszych królestw to nie jedyny wątek proponowany przez Cindy Williams Chima. Stanowi on raczej tło fabuły i pretekst do umotywowania działań głównych postaci. Losy Adriana sul'Han, zwanego Ashem, syna Wielkiego Maga oraz Raisy ana’Marianna, którego największym marzeniem jest zostanie uzdrowicielem, przeplatają się z historią Jenny pracującej w kopalniach miasta Delphi. Jej pochodzenie jest tajemnicą, a jedyne co otrzymała w spadku po biologicznych rodzicach, to dziwne znamię znajdujące się na karku. Mimo różnic wynikających z pochodzenia, płci i skrywanych tajemnic, wspólny cel splata bohaterów. Czyny, do których pchnie ich nieugięte przeznaczenie, mogą okazać się niebezpieczne i nieodwracalne.

   Trafnym zabiegiem, zaoferowanym przez autorkę, jest stworzenie relacji bohaterów bazujących na zasadzie formatu szkatułkowego. Wątek Asha, Jenny, a także dwóch pobocznych postaci, jakimi są tajemnicza Lila i młody dowódca Karn, zdają się być ze sobą niezwiązane, aż do momentu rozwinięcia powieści, gdzie łączą się, dając czytelnikowi pełny obraz fabuły. Być może nie jest to zabieg innowacyjny, jednak taki, który zasługuje na dużą uwagę i niezwykle cieszy mnie jego zastosowanie. Narracja poprowadzona w taki sposób daje czytelnikowi możliwość spojrzenia na poruszany motyw w sposób wielowymiarowy, motywując jednocześnie pewne zachowania wykreowanych postaci. Łatwiej jest bowiem zrozumieć lub usprawiedliwić podjęte decyzje, gdy znamy różne punkty widzenia, szczególnie w takich powieściach, gdzie opisana jest tyrania odbywająca się kosztem różnych grup społecznych.

   Ze względu na młody wiek wykreowanych bohaterów, wydawać się może, że „Zaklinacz ognia” jest powieścią stricte skierowaną do młodzieży. Jest to wrażenie mylne, a książka usatysfakcjonuje każdego, kto lubi prosty rodzaj fantastyki. Tezę te potwierdzają słowa Robin Hobb, która o twórczości Chima wypowiada się w następujących słowach: „[…] to wciągająca lektura dla każdego, niezależnie od wieku.”. Mimo naiwnego podejścia autorki do problematyki dobra i zła, traktowanej w czarno-białych kategoriach, co szczególnie wyraźnie widać dzięki kontrastowemu przedstawieniu rządzących władców – zły król, dobra królowa, a także braku konkretnego argumentu rozpoczynającego wojnę, książka stanowi zgrabny wstęp dla nowej przygody. Nie rozumiem także negatywnych opinii, głoszących jakoby pierwsza część cyklu „Starcie królów” była nudna. Rytm powieści toczy się jednostajnie z drobnymi wyjątkami na suspens lub podanie czytelnikowi odpowiedzi na narastające pytania. Każda kolejna strona dostarcza nowych wrażeń, a zakończenie sprawia, że zdecydowanie, ma się ochotę na więcej.

   Jeżeli planowaliście przeczytać cykl „Siedem Królestw”, przed sięgnięciem po „Zaklinacza ognia”, zdecydowanie to zróbcie, ponieważ już na początku powieści napotkać możemy informacje dotyczące historii zawartej w „Królu Demonie”, a raczej jej zakończeniu. Oczywiście, omawianą przeze mnie książkę, śmiało można czytać bez znajomości wcześniejszych dziejów Fellsmarchu i nie stracicie przy tym absolutnie nic. Pierwsza część „Starcia królów” jest bowiem typowym sequelem niezmieniającym realiów wykreowanego świata, a bazującym na nowej perspektywie, w tym przypadku rozgrywającej się kilkanaście lat później.

   Nie pozostaje mi nic innego, jak zachęcić Was do sięgnięcia po „Zaklinacza ognia” i życzyć udanej lektury!

Ocena: 7/10
                                      Za udostępnienie książki, serdecznie dziękuję:

Next PostNowszy post Previous PostStarszy post Strona główna

0 komentarze

Prześlij komentarz